Dla wielu Bol jest doskonałą miejscowością urlopową: niepretensjonalny port, w którym pływa więcej promów niż jachtów, cienisty las sosnowy, w którym zbudowano nierzucające się w oczy hotele blisko plaży, długie, utrzymane plaże z drobnego żwiru i naturalnie Zlatni rat zapraszają na długie, odprężone dni. By przy swojej wizycie tu nie stać się zbyt leniwym, można poszukać rynku owocowo-warzywnego, kościoła barokowego powyżej portu albo Galerii Branka Deškovića sztuki nowoczesnej. Albo — bo nie chcemy przecież przesadzać! — dać się dowieźć miejską kolejką.
Zabytki
Klasztor dominikanów
Codziennie od 10-12 i 17-20 możecie za niewielką opłatą zwiedzić klasztor dominikański i znajdujące się w nim muzeum. Sam budynek został wzniesiony około roku 1575, gdy kilka klasztorów dominikańskich otrzymało od księcia szczodry podarunek, by móc lepiej prowadzić swoje badania literackie, filozoficzne i kulturalne. Z tej epoki pochodzą też mszały i kilka dzieł chorwackiej sztuki barokowej. Ponadto muzeum, które do dziś jest utrzymywane i prowadzone przez mnichów, wystawia też antyczne amfory, obrazy Tintoretta, ale i nowoczesną sztukę kościelną.
Złoty róg
Zlatni rat — złoty róg w Bolu
Najsłynniejsza plaża Chorwacji jest też jej najbardziej niepewną. Prawie każdego rana zatrudnieni okolicznych hoteli muszą wymyślić nowe rozmieszczenie leżaków, bo Zlatni rat zmienia zależnie od pory roku, prądu i pogody swój kształt. Charakterystyczny przy tym pozostaje kształt rogu, który przypomina mierzeję. Tylko jak szeroka się wydaje, w jakim kierunku wygięta i czy i jak to się w ciągu dnia jeszcze zmieni, niemożliwe jest przewidzieć. Co prawda wasze rzeczy nie zostaną tu zmyte podczas jednej kąpieli, ale podobno zdarzyło się już, że ktoś rano najpiękniejsze miejsce do leżenia oznaczył swoim ręcznikiem, a przy powrocie w południowym upale musiał stwierdzić, że nie tylko ręcznik, lecz i miejsce do leżenia zniknęły.