W Sumartinie, który dzięki bliskości wybrzeża, wiatrom ze zboczy górskich i zwróconemu ku stałemu lądowi położeniu ma do oczekiwania relatywnie wiele ulew w roku, rozwinął się bardzo skuteczny system pozyskiwania słodkiej wody, która na wyspie zawsze była problematyczna: potomkowie pierwszych osadników, którzy zbudowali tu swoje domy w XVI wieku w ucieczce przed wojskiem osmańskim, zaczęli kiedyś wapnować swoje dachy. Wapna było tu przecież obficie, a biały proszek ma także znakomite działanie filtrujące. Gdy więc teraz ulewa uderza w dom, cenna woda jest przez wapno kierowana w zbiorniki i jednocześnie oczyszczana. Po pierwszym przemyciu warstwa wapna była tak gęsta, że pozyskaną wodę można było nawet dobrze pić. Dziś wraz z koniecznością niestety też tradycja coraz bardziej zanika i coraz mniej dachów lśni jak małe kopuły śniegu. Szkoda, ale za to jest dziś dobrze rozbudowana marina z żurawiem podnośnym, imponująca fauna podwodna i muzeum w starym klasztorze franciszkanów.