Gdy przechadza się wygodnie po uliczkach Sutivanu, dostaje się wrażenie, że wszystko, co nie jest tu ogrodem, jest stare. Bo mieszkańcy miejscowości nie mają tylko wspólnej pasji pozwalania roślinom rosnąć, poświęcają się też intensywnie pielęgnowaniu przeszłości. Tak znajdujemy jeszcze dziś kościół Sveti Ivan, który w XV wieku został wzniesiony na fundamencie budowli z VI wieku, rozmaite kamienice słynnych rodzin, sędziwy cmentarz i kościół parafialny w stylu renesansowym. Pomiędzy nimi, wciąż na nowo: ogrody, parki, powierzchnie zielone. Bogatej florze regionu należy zawdzięczać także najpiękniejszą legendę miasta: podobno żyjący tu poeta Kavanjin przez całe swoje życie nie odwiedził żadnego lekarza, lecz prowadził wolne od bólu i choroby życie dzięki samodzielnie uprawianym ziołom i samodzielnie produkowanej medycynie. Sutivan jest wciąż jeszcze prototypem „spokojnego gniazdka” — ale powoli i tu wkracza turystyka. Do tego celu na plaży na wschodnim końcu miasta zainstalowano specjalnie prysznice ze słodką wodą, a wiele rodzin oferuje pierwsze pokoje dla obcych.