Szesnasty wiek. Wojska tureckie posuwają się coraz bliżej chorwackiego wybrzeża, a bogaci i bogatsi mieszkańcy Trogiru i Splitu pytają się, gdzie mają uratować swój majątek, jak i swoje życie. W wielkim pośpiechu trzynastu z nich każe wznieść wzdłuż wybrzeża twierdze, Kaštele. Także zagrożonych mieszczan i wieśniaków ciągnęło w rzekomo bezpieczne mury i w grodach powstały prawdziwe wioski. Zakładano ogrody — i przez wojsko tureckie przy zdobywaniu poszczególnych Kaštel pustoszono. Budynki podpalano, a przy kilku założeniach obronnych nie został kamień na kamieniu. Ale ludzie przywykli już do swojej nowej ojczyzny. I tak wrócili już w siedemnastym wieku, wznosili kościoły i osady, które poza murami ochronnymi zrosły się w jedną miejscowość. Najpierw każdy mieszkaniec, który właśnie nie żył z rybołówstwa, miał jeszcze swoje własne pola, ale z nadchodzącą industrializacją okolica została tak silnie zaludniona, że gospodarka rolna stawała się coraz mniej ważna — ale nigdy nie zniknęła całkiem. Tak znajdziecie dziś obok sklepów turystycznych, muzeów i restauracji, po drugiej stronie nowoczesnej mariny z jej drogimi jachtami także — trochę skryte — jeszcze małe ogrody, w których rośnie najwyborniejsze wino. Może wolno wam będzie kiedyś spróbować…